- Justyna Steczkowska przez lata zmagała się z pogarszającym się wzrokiem, co utrudniało jej codzienne funkcjonowanie.
- Rozwiązaniem okazał się innowacyjny zabieg wszczepienia soczewki multifokalnej z optyką spiralną, który niemal natychmiast poprawił jakość jej widzenia.
- Artystka podkreśla, jak ważny jest wybór doświadczonego specjalisty oraz cierpliwość w procesie adaptacji do nowego widzenia.
Problemy ze wzrokiem – codzienność, która staje się wyzwaniem
Justyna Steczkowska, jedna z najbardziej rozpoznawalnych polskich artystek, przez długi czas zmagała się z narastającymi problemami ze wzrokiem. Jak sama przyznała, pierwsze trudności pojawiły się około 47. roku życia. Z początku próbowała radzić sobie bez pomocy, jednak z czasem codzienne czynności, takie jak robienie makijażu czy korzystanie z telefonu, stały się źródłem ogromnego stresu.
„Z bliska widziałam coraz gorzej. Na początku starałam się utrzymać wzrok w ryzach, czytałam bez okularów, ale po roku stwierdziłam: dosyć tego, kupuję okulary. Ciągle je gubiłam więc byłam non stop wściekła”
– wspominała artystka.
Stres i frustracja – życie z wadą wzroku
Dla osoby aktywnej zawodowo i prywatnie, jaką jest Steczkowska, utrata pełnej sprawności wzroku oznaczała nie tylko dyskomfort, ale i realne ograniczenia. „Nie mogłam dokładnie zrobić makijażu oka przed koncertem. To był olbrzymi stres, ciągle gubiłam okulary, a lusterka powiększające nie pomagały. Doszłam do momentu, że musiałam coś z tym zrobić” – opowiadała. Sytuacja stała się impulsem do poszukiwania nowoczesnych rozwiązań medycznych.
Innowacyjny zabieg – soczewka multifokalna z optyką spiralną
Przełomem okazał się zabieg wszczepienia soczewki multifokalnej z optyką spiralną. To nowoczesna metoda, która pozwala na natychmiastową poprawę widzenia z bliska, a także komfortowe funkcjonowanie bez konieczności noszenia okularów. Sam zabieg, jak podkreśla Steczkowska, jest bezbolesny i wykonywany w znieczuleniu. „Po zabiegu trzeba mieć 1-2 dni wolnego, tak dla siebie, bo oczy są bardzo wrażliwe. Ja chodziłam w ciemnych okularach. Pamiętam, że przez tydzień nie mogłam malować oczu i tego nie robiłam, żeby oko się nie zabrudziło” – relacjonuje gwiazda.
Justyna Steczkowska zaznacza, że kluczowa po zabiegu jest cierpliwość – mózg musi przyzwyczaić się do nowego sposobu widzenia. Po trzech miesiącach, podczas wizyty kontrolnej, lekko skorygowano parametry, co przyniosło oczekiwany efekt. „Wcześniej czasem pojawiało się w jednym oku widzenie za mgłą, teraz wszystko ok” – mówi artystka.
Decyzja o zabiegu nie była łatwa. Steczkowska przyznała, że w podjęciu decyzji pomógł jej szwagier, który również przeszedł taki zabieg i był bardzo zadowolony z efektów. „Zasięgnęłam języka u swojego szwagra, który to zrobił i powiedział, że to jest doskonałe, on jeszcze miał wadę wzroku i jego życie zmieniło się o 180 stopni” – wspomina artystka.
źródło: halotu.polsat.pl
Autor: Katarzyna Pajączek