Para podróżowała z Timisoara do Bocsa by odebrać dzieci, które spędziły kilka dni ze swoimi dziadkami. To około półtorej godziny jazdy. Pogoda była słoneczna i nic nie zapowiadało zbliżającej się nawałnicy. Jak relacjonują, nagle zobaczyli ogromną ciemną chmurę, która znajdowała się po ich lewej stronie. Następnie na horyzoncie pokazała się druga, tym razem brązowa. W chwilę potem obie chmury spotkały się, a ich auto znalazło się w samym sercu nawałnicy. Trzeba przyznać, że wygląda to naprawdę przerażająco. Wiatr wyginał drzewa tak, że wyglądały jakby rosły poziomo!
Z pewnością nie jest to coś, co powszechnie kojarzy nam się z przebywaniem w chmurach i bujaniem w obłokach.