Artykuł sponsorowany

Najbardziej zdradliwe zimowe pułapki kierowców: 5 sytuacji, w których najczęściej tracimy kontrolę nad pojazdem

Zima za kierownicą to nie tylko malownicze zaspy śnieżne, ale przede wszystkim czas zmian warunków, które potrafią zmylić nawet najbardziej doświadczonych kierowców. Często czujemy się zbyt pewnie w naszych ogrzanych kabinach, zapominając, że fizyka działa zupełnie inaczej na wychłodzonym asfalcie. Czasami wystarczy ułamek sekundy dekoncentracji lub jeden rutynowy manewr, by spokojna podróż zamieniła się w niezwykle stresujące wydarzenie drogowe. Prawdziwe bezpieczeństwo zaczyna się tam, gdzie kończy się rutyna, a zaczyna wnikliwa obserwacja zmieniającego się otoczenia.

fot. materiały prasowe

Czy czarny lód jest faktycznie niewidzialny?

Jazda przez zalesione tereny o poranku wydaje się bezpieczna, jednak cienie rzucane przez drzewa skrywają jedną z najgroźniejszych pułapek zimowych dróg. Asfalt w tych miejscach wygląda na jedynie wilgotny, co usypia czujność kierowcy, podczas gdy w rzeczywistości pokrywa go cienka, niemal przezroczysta warstwa lodu. Samochód traci przyczepność w mgnieniu oka, a standardowe systemy bezpieczeństwa mogą okazać się bezradne wobec braku tarcia kół o nawierzchnię. Wypadki w takich miejscach zdarzają się niezwykle często, a chociaż obowiązkowe ubezpieczenie OC chroni nas przed kosztami szkód wyrządzonych osobom trzecim, to stres związany ze zdarzeniem pozostaje na długo. Redukcja prędkości przed wejściem w zacieniony łuk jest jedynym skutecznym sposobem na uniknięcie poślizgu w takiej scenerii. Należy pamiętać, że temperatura przy gruncie w lesie jest często o kilka stopni niższa, niż wskazuje termometr w aucie.

Dlaczego mosty i wiadukty zamarzają szybciej?

Wielu kierowców nie zdaje sobie sprawy, że nawierzchnia na moście wychładza się znacznie gwałtowniej niż droga położona bezpośrednio na gruncie. Zimny wiatr owiewa konstrukcję zarówno od góry, jak i od dołu, co sprawia, że wilgoć błyskawicznie zamienia się w taflę lodu, nawet gdy reszta trasy jest czarna. Wjeżdżając na wiadukt z dużą prędkością, możemy zostać całkowicie zaskoczeni nagłą zmianą przyczepności kół, co grozi utratą panowania nad pojazdem. Niezbędna jest tutaj szczególna ostrożność oraz zdjęcie nogi z gazu jeszcze przed wjazdem na most lub wiadukt, aby zminimalizować ryzyko. Ignorowanie tej różnicy termicznej to częsty błąd, który prowadzi do niebezpiecznych kolizji w miejscach, które teoretycznie wydają się bezpieczne. Obserwacja otoczenia i świadomość innej charakterystyki termicznej mostów to podstawa zimowego bezpieczeństwa.

Co dzieje się z autem na błocie pośniegowym?

Zmiana pasa ruchu na autostradzie pokrytej brunatną mazią to klasyczna pułapka, która co roku zbiera żniwo w postaci rozbitych samochodów i zablokowanych tras. Koła tracą kontakt z twardym podłożem, a samochód zaczyna bezwładnie płynąć w kierunku barier energochłonnych, co w języku fachowym nazywamy zjawiskiem slushplaningu. Odzyskanie przyczepności jest w takich momentach niezwykle trudne, a wsparcie finansowe i spokój ducha, jakie daje dobrowolne ubezpieczenie AC, okazują się wtedy nieocenione w procesie naprawy własnego pojazdu. Najlepszą taktyką jest jednak unikanie gwałtownych ruchów kierownicą i bardzo delikatne operowanie pedałem przyspieszenia podczas przejeżdżania przez zwały błota pośniegowego między pasami. Płynność manewrów jest w tym przypadku absolutnie decydująca dla zachowania stabilności toru jazdy.

Czy osiedlowa uliczka może być groźniejsza od trasy?

Zazwyczaj rozluźniamy się, zjeżdżając z głównej drogi w kierunku naszego domu, błędnie zakładając, że najtrudniejsza część podróży już za nami. Tymczasem małe, osiedlowe uliczki są rzadziej odśnieżane i posypywane solą, co sprzyja powstawaniu głębokich kolein oraz ukrytych pod śniegiem lodowych wybojów. Nawet przy niewielkiej prędkości łatwo tam o uszkodzenie zderzaka, zawieszenia lub niekontrolowane zsunięcie się na zaparkowane obok pojazdy. Utrata koncentracji tuż przed celem to częsta przyczyna drobnych, ale uciążliwych szkód, których naprawa pochłania sporo czasu i nerwów. Ostatni kilometr podróży należy traktować z taką samą powagą jak szybki odcinek trasy, obserwując bacznie nawierzchnię.

Jak poranny pośpiech wpływa na bezpieczeństwo?

Zamarznięty samochód o poranku to nie tylko dyskomfort termiczny, ale realne zagrożenie wynikające z ograniczonej widoczności, jeśli szyby nie zostaną dokładnie oczyszczone. Dodatkowo niskie temperatury bezlitośnie weryfikują stan techniczny akumulatora, co może skończyć się unieruchomieniem pojazdu w najmniej odpowiednim momencie. W nerwowym pośpiechu do pracy podejmujemy gorsze decyzje, a jazda „na czołgistę” z małym wizjerem na przedniej szybie drastycznie zwiększa ryzyko potrącenia pieszego. Warto być przygotowanym na takie ewentualności, a prosty w obsłudze kalkulator ubezpieczeń AC i OC pomoże nam wcześniej zadbać o odpowiedni pakiet ochronny, aby nie martwić się kosztami ewentualnych zdarzeń. 

Prowadzenie samochodu zimą wymaga nie tylko wysokich umiejętności technicznych, ale przede wszystkim zdolności przewidywania niewidocznych zagrożeń. Warunki drogowe zmieniają się dynamicznie, a żadna technologia nie zastąpi zdrowego rozsądku oraz zachowania odpowiedniego dystansu od innych pojazdów. Rozpoznając opisane powyżej pułapki i zachowując chłodny umysł, znacząco zwiększamy szansę na bezpieczny powrót do domu każdego dnia.

Autor: Katarzyna Solecka

Komentarze