Sanepid zamknął kąpieliska
Zagrożenie zatruciem dotyczy zalewu dojlidzkiego w Białymstoku oraz rzeki Supraśl. Podczas rutynowych badań tamtejszej wody, okazało się, że nie nadaje się ona do kąpieli. Wszystko za sprawą groźnych bakterii - enterokoków, które wykryto w wodzie w zbyt wysokim stężeniu, co stwarza niebezpieczeństwo dla ludzi. W związku z tym Sanepid postanowił zamknąć zainfekowane kąpieliska do odwołania. W pozostałych kąpieliskach w regionie (np. w Michałowie, Siemiatyczach, Sokółce czy w Starym Folwarku) można się kąpać.
Z informacji zebranych przez reportera RMF FM wynika, że plaża na Dojlidach pozostaje otwarta i można z niej bezpłatnie korzystać oraz wypożyczać sprzęt wodny. Plażowicze nie mogą jedynie kąpać się w wodzie, ponieważ znacznie zwiększa to ryzyko zakażenia organizmu bakterią. O zakazie kąpieli informuje na miejscu powiewająca czerwona flaga. Natomiast na plaży miejskiej w Supraślu ratownicy oferują zmartwionym dzieciakom krótki rejs łodzią wiosłową po zalewie.
Skąd wzięła się niebezpieczna bakteria?
Bakteria, którą wykryto w wodzie na Dojlidach i Supraślu to enterococcus faecalis, czyli bakteria kałowa, inaczej nazywana również paciorkowcem kałowym, z grupy enterokoków. Ma ona bardzo niekorzystny wpływ na organizm ludzki, gdyż najczęściej bakterie te atakują narządy w obrębie układu moczowego. Szczególnie niebezpieczne są zatem dla kobiet w ciąży, ponieważ zagrażają życiu płodu. Objawami zakażenia są zazwyczaj bóle lędźwi, zmiany skórne, gorączka i ogólne osłabienie organizmu.
Skąd wzięło się wysokie stężenie enterokoków na Dojlidach i Supraślu? Przyczyną zatrucia wody są odchody ludzkie lub zwierzęce.
Przeczytaj również:
Autor: Urszula Głowiś