Od śmierci Jacka Gulczyńskiego minęły dwa miesiące. Małgorzata Ostrowska przyznaje: „Nie chcę pamiętać ostatnich momentów”
Jacek Gulczyński zmarł 5 grudnia 2025 roku w Hospicjum Palium w Poznaniu. Informację o śmierci męża Małgorzata Ostrowska przekazała za pośrednictwem mediów społecznościowych. Pogrzeb artysty odbył się 11 grudnia 2025 roku na Cmentarzu Junikowskim w Poznaniu. Wokalistka nie kryła żalu i podkreślała wyjątkowy talent zmarłego: „Był niezwykle utalentowanym Artystą: malarzem, grafikiem i fotografikiem. Współpracował z szerokim środowiskiem artystycznym Poznania. To właśnie on stworzył moje najpopularniejsze fotografie portretowe”.
Dla Małgorzaty Ostrowskiej wspomnienia o mężu są szczególnie cenne. W ostatnim wywiadzie przyznała, że stara się nie wracać myślami do najtrudniejszych chwil i choroby Jacka Gulczyńskiego.
Nie chcę pamiętać ostatnich momentów, starałam się wyprzeć chorobę. Wolę go pamiętać, kiedy mnie zafascynował, kiedy było fajnie, był przystojny, młody i miał długie włosy
– wyznała artystka w studiu „Halo, tu Polsat”.
Wokalistka ma za sobą trudny czas. Dziś szczerze przyznaje: „Pomaga mi oczywiście muzyka i moi przyjaciele...”
Małgorzata Ostrowska nie ukrywa, że żałoba jest dla niej trudnym doświadczeniem. W rozmowie z dziennikarzami podkreśliła, że wsparcie najbliższych, w tym syna grającego w jej zespole, jest dla niej nieocenione.
Pomaga mi oczywiście muzyka i moi przyjaciele. Mój syn, który gra u mnie w zespole na gitarze. Są moim oparciem. Spotkania z ludźmi podczas trasy koncertowej dają mi życie
– mówiła Ostrowska. Artystka przyznaje, że scena jest jej drugim domem. Dzięki koncertom i obecności fanów może choć na chwilę zapomnieć o bólu po stracie.
Małgorzata Ostrowska szczerze o swoich planach: „Ciężki moment za mną, ale wracam do pracy”
Rok 2026 jest dla Małgorzaty Ostrowskiej wyjątkowy – artystka świętuje 45-lecie obecności na scenie. Jej kariera rozpoczęła się w 1981 roku, kiedy to powstał zespół Lombard. Przez lata Ostrowska wylansowała takie przeboje jak „Meluzyna”, „Rzeka we mnie”, „Szklana pogoda” czy „Droga pani z TV”.
Ciężki moment za mną (śmierć męża), ale wracam do pracy, bo to moje życie równoległe i prawdziwe. Te dwie osoby – ja domowa i ja na scenie, różnimy się, ale obie są sobą i są spójne
– podkreśliła wokalistka, która mimo trudnych doświadczeń nie zamierza zwalniać tempa i świętować z fanami 45-lecie działalności artystycznej.
Nie wiem, kiedy to zleciało, ale czuję się ok. Spotykam się z opiniami, że jestem wulkanem energii. Nieprawda, jestem różna, jak to w życiu.
Czytaj także: Ostrowska szczerze o Sanah. Trenerka „The Voice” mówi wprost: „myślę, że po prostu brakowało...”
Autor: Katarzyna Solecka