Poruszające słowa legendarnego muzyka przed śmiercią
Smutna wiadomość obiegła media. W wieku 95 lat zmarł Sonny Rollins, jeden z najbardziej uhonorowanych i wpływowych muzyków amerykańskich. Informację o śmierci artysty przekazał jego rzecznik prasowy: „Saksofonista i kompozytor jazzowy Sonny Rollins, jedna z najbardziej szanowanych i wpływowych postaci amerykańskiej muzyki XX wieku i późniejszych, zmarł dziś po południu w swoim domu w Woodstock w stanie Nowy Jork”.
W pożegnalnym komunikacie przywołano także słowa samego Rollinsa, które najlepiej oddają jego podejście do życia: „Myślę, że kiedy twórcza osoba odchodzi, kontynuuje w kolejnym istnieniu. Wierzę, że to życie nie jest wszystkim. Osoba duchowa nie czuje się w ten sposób”.
W wieku 95 lat zmarł jeden z najwybitniejszych artystów
Sonny Rollins swoją przygodę z muzyką rozpoczął już jako siedmiolatek, gdy od matki otrzymał pierwszy saksofon altowy. Jak wspominał w wywiadzie dla Jazz Times: „Dostałem instrument, poszedłem do sypialni i zacząłem grać – to było to. Byłem w siódmym niebie... Mógłbym tam zostać na zawsze”.
Jego talent szybko dostrzegli najwięksi – Rollins był uczniem i podopiecznym legendarnego pianisty Theloniousa Monka. Już w latach 40. XX wieku rozpoczął profesjonalną karierę, współpracując z gigantami jazzu: Milesem Davisem, Charlie Parkerem czy Johnem Coltrane’em. Jako lider zespołów wydał ponad 60 albumów, a jego kompozycje, takie jak „St. Thomas”, „Oleo” czy „Airegin”, stały się jazzowymi standardami.
Nie żyje „Kolos Saksofonu”. Sonny Rollins zmarł w wieku 95 lat.
Rollins był nie tylko wybitnym improwizatorem, ale także kompozytorem i twórcą, który nie bał się eksperymentów. Jego album „Saxophone Colossus” z 1956 roku do dziś uznawany jest za jedno z największych osiągnięć w historii jazzu. Artysta zdobył dwie statuetki Grammy – pierwszą w 2001 roku za najlepszy jazzowy album instrumentalny („This Is What I Do”), drugą w 2005 roku za najlepsze jazzowe solo instrumentalne („Why Was I Born?”). To ostatnie nagranie powstało zaledwie cztery dni po ataku na World Trade Center, który Rollins obserwował ze swojego mieszkania, zaledwie kilka ulic od miejsca tragedii.
W 2014 roku, po długiej i owocnej karierze, Rollins zmuszony był wycofać się z koncertowania z powodu choroby układu oddechowego.





