Choć wydawać by się mogło, że tytuł przelewu to miejsce na dowolną treść, rzeczywistość jest nieco inna. Banki, w ramach swoich procedur i obowiązków wynikających z ustawy o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy oraz finansowaniu terroryzmu, dokładnie analizują każdą transakcję. „Żartobliwe” tytuły przelewów mogące sugerować nielegalną działalność natychmiast wzbudzają podejrzenia i mogą skutkować zablokowaniem środków oraz koniecznością tłumaczenia się przed bankiem lub innymi organami.
Poszło o komiks. Jedno słowo sprawiło, że miał problemy
Jak łatwo można wpaść w tarapaty, przekonał się bloger związany z tematyką komiksów. Chcąc zapłacić informatykowi za pomoc przy swoim projekcie, zatytułował przelew słowami „Blog o komi ksach — pierwsza rata”. Niewinnie brzmiące hasło zostało jednak zinterpretowane przez system bankowy jako podejrzane.
Tytuł przelewu został uznany za podejrzany, bo system zakwestionował słowo „KOMI KSACH” (rozdzielił je). Jako uzasadnienie podano, że może to być próba ominięcia międzynarodowych sankcji
- czytamy na portalu bankier.pl.
Jak bezpiecznie nazwać przelew i czego nie pisać w tytule przelewu?
Aby uniknąć niepotrzebnych problemów, warto stosować krótkie i konkretne tytuły przelewów, które jednoznacznie wskazują na cel transakcji, np. „zwrot za kolację” czy „zrzutka na prezent”. Unikaj używania zwrotów mogących sugerować nielegalną działalność, a także zbyt ogólnych sformułowań, które mogą zostać uznane za próbę ukrycia rzeczywistego przeznaczenia środków. Banki korzystają z zaawansowanych systemów, które automatycznie wykrywają podejrzane słowa kluczowe, dlatego zawsze lepiej jest być precyzyjnym i unikać wszelkich możliwych nieporozumień.
Warto pamiętać, że chociaż tytuł przelewu może wydawać się błahym elementem, w rzeczywistości jest poddawany analizie. Dlatego też, zanim wpiszesz coś „śmiesznego”, zastanów się dwa razy.